- Niech pan proszę wysiądzie
serwis samochodowy kraków |zwrot podatku |karma dla kota
„— Niech pan, proszę, wysiądzie — posłyszał uprzejmy, spokojny kobiecy głos. Drzwiczki po drugiej stronie otworzyły się również. Ktoś w białym stał za nimi.
Zbiegło się bowiem tak, że sanitariusz nocny wraz z jedną z sióstr wracali z niewielkiego budyneczku, mieszczącego się w ogrodzie na tyłach szpitala, a zamieszkałego przez kilkanaście pielęgniarek, wychowanek już wspomnianej kiedyś szkoły Mrs Bridge. Gdy Leon wyskoczył z taksówki, ujrzał przed sobą elegancką, jak z igły zdjętą, szeleszczącą krochmalem, złotorudą, nad wyraz urodziwą niewiastę, o czerwonych a bardzo grubych wargach. Była w prążkowanej bieli. Pachniała mydłem toaletowym i eterem. Dłonią odsunęła Leona i schyliwszy się, znikła we wnętrzu taksówki. — Nosze! — posłyszał zaraz jej głos. Ktoś w białym obiegł taksówkę z tyłu i potrąciwszy o bagażnik, wbiegł po stopniach.
— Ona walczy z sennością — powtórzył Wachicki niemal w osłupieniu. Nie wiedzieć skąd miał przeświadczene, że oto dokonał ważnego odkrycia. — Ona przez pewien czas — zawołał — zasypiała mi na oczach, proszę siostry...
— Czy się na siebie targnęła — posłyszał z głębi auta spokojny głos pielęgniarki.
— Skądże. Zjedliśmy po prostu kolację... wtem leżak zaczął trzeszczeć... potem...“(3)
parkiet gdańsk |domy zielona góra |film
„— Niech pan, proszę, wysiądzie — posłyszał uprzejmy, spokojny kobiecy głos. Drzwiczki po drugiej stronie otworzyły się również. Ktoś w białym stał za nimi.
Zbiegło się bowiem tak, że sanitariusz nocny wraz z jedną z sióstr wracali z niewielkiego budyneczku, mieszczącego się w ogrodzie na tyłach szpitala, a zamieszkałego przez kilkanaście pielęgniarek, wychowanek już wspomnianej kiedyś szkoły Mrs Bridge. Gdy Leon wyskoczył z taksówki, ujrzał przed sobą elegancką, jak z igły zdjętą, szeleszczącą krochmalem, złotorudą, nad wyraz urodziwą niewiastę, o czerwonych a bardzo grubych wargach. Była w prążkowanej bieli. Pachniała mydłem toaletowym i eterem. Dłonią odsunęła Leona i schyliwszy się, znikła we wnętrzu taksówki. — Nosze! — posłyszał zaraz jej głos. Ktoś w białym obiegł taksówkę z tyłu i potrąciwszy o bagażnik, wbiegł po stopniach.
— Ona walczy z sennością — powtórzył Wachicki niemal w osłupieniu. Nie wiedzieć skąd miał przeświadczene, że oto dokonał ważnego odkrycia. — Ona przez pewien czas — zawołał — zasypiała mi na oczach, proszę siostry...
— Czy się na siebie targnęła — posłyszał z głębi auta spokojny głos pielęgniarki.
— Skądże. Zjedliśmy po prostu kolację... wtem leżak zaczął trzeszczeć... potem...“(3)
parkiet gdańsk |domy zielona góra |film