- Tak pamiętam - powiedział Dennis
adriana lima |meble black red white |Agencje reklamowe
„— Tak, pamiętam — powiedział Dennis jakby do siebie. Spotkałem go raz na wyścigach, w Jessełton. Taki wysoki, przystojny facet, prawda
Walkely przytaknął, a Dennis ciągnął dalej
— Durzył się w pięknej dziewczynie tubylczej, imieniem Dżebi, ze szczepu Dusun.
— Tak. Zabrał mu ją inny. Paskudnie postąpił.
— Świnia... Mam nadzieję...
— Nie martw się — przerwał mu Walkely. — Założę się, że tamten przeklina ów dzień i godzinę. Wpadł po czubki włosów. Ona ma usposobienie wcielonego diabła. Kapłanka Gusi. Zabrała mu nawet jego własny cień.
— A więc w rzeczywistości klęska była zwycięstwem. Ba, gdyby tylko on o tym wiedział — te słowa Dennis wypowiedział cichutko.
— Tak. Zaczął pić w samotności.
Na minutę zaległa cisza. Wydawało się, że wspomnienia przywołały do tego starego domu ducha Glistera; że siedzi teraz z nimi przy stoliku; że z sąsiedniego pokoju dolatuje brzęk bransolet, które Dżebi nosiła na kostkach. Milczenie przerwał Dennis
— Chcesz powiedzieć, że dzisiejszej nocy to... był właśnie on — zapytał.
— Tak — słowo to Walkely wypowiedział jak gdyby z przymusem.
Dennis ubierał się powoli, lecz myśli miał zaprzątnięte niezwykłą historią. „Biedny, stary Glister — myślał — cóż za tragiczny koniec". Z rozmyślań wyrwało Dennisa niecierpliwe wołanie. Pospieszył więc na werandę, gdzie Walkely rozmawiał już z Gagą, który od wielu lat pracował w majątku jako mandor, czyli nadzorca. Natychmiast ruszyli w trójkę. Zeszli po pięknych cementowych schodach, potem powędrowali ścieżką wijącą się między jaskrawymi i obficie rosnącymi kwiatami.“(14)
Modne fryzury |wyposażenie sklepu |Toto Mix
„— Tak, pamiętam — powiedział Dennis jakby do siebie. Spotkałem go raz na wyścigach, w Jessełton. Taki wysoki, przystojny facet, prawda
Walkely przytaknął, a Dennis ciągnął dalej
— Durzył się w pięknej dziewczynie tubylczej, imieniem Dżebi, ze szczepu Dusun.
— Tak. Zabrał mu ją inny. Paskudnie postąpił.
— Świnia... Mam nadzieję...
— Nie martw się — przerwał mu Walkely. — Założę się, że tamten przeklina ów dzień i godzinę. Wpadł po czubki włosów. Ona ma usposobienie wcielonego diabła. Kapłanka Gusi. Zabrała mu nawet jego własny cień.
— A więc w rzeczywistości klęska była zwycięstwem. Ba, gdyby tylko on o tym wiedział — te słowa Dennis wypowiedział cichutko.
— Tak. Zaczął pić w samotności.
Na minutę zaległa cisza. Wydawało się, że wspomnienia przywołały do tego starego domu ducha Glistera; że siedzi teraz z nimi przy stoliku; że z sąsiedniego pokoju dolatuje brzęk bransolet, które Dżebi nosiła na kostkach. Milczenie przerwał Dennis
— Chcesz powiedzieć, że dzisiejszej nocy to... był właśnie on — zapytał.
— Tak — słowo to Walkely wypowiedział jak gdyby z przymusem.
Dennis ubierał się powoli, lecz myśli miał zaprzątnięte niezwykłą historią. „Biedny, stary Glister — myślał — cóż za tragiczny koniec". Z rozmyślań wyrwało Dennisa niecierpliwe wołanie. Pospieszył więc na werandę, gdzie Walkely rozmawiał już z Gagą, który od wielu lat pracował w majątku jako mandor, czyli nadzorca. Natychmiast ruszyli w trójkę. Zeszli po pięknych cementowych schodach, potem powędrowali ścieżką wijącą się między jaskrawymi i obficie rosnącymi kwiatami.“(14)
Modne fryzury |wyposażenie sklepu |Toto Mix